W 1964 roku sprzedali gospodarstwo i przeprowadzili się do Łomży. Rytm Jej życia o tyle się zmienił, że zamiast własnych dzieci odchowywała wnuki. Nadal dwa razy dziennie wędrowała do kościoła.

Zmarła w wieku 94 lat w swojej rodzinnej wsi, gdzie od jakiegoś czasu przebywała u córki. Dawni sąsiedzi zgotowali Jej godne pożegnanie: śpiewali dwie noce, a w dzień pogrzebu odprowadzili trumnę do krzyża na skraju wsi.

Anna Dąbrowska stanowczo odmawiała śpiewania pieśni pogrzebowych „na pusto” twierdząc, że „się nie godzi” lub że „ktoś naprawdę w końcu umrze”. Podczas prac domowych śpiewała: różaniec (każda z trzech części na inną melodię); w styczniu różaniec o Najsłodszym Imieniu Jezus; w poście Koronkę o Męce Pańskiej, oraz „O duszo wszelka nabożna”, „Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie” i „Klęcząc w Ogrójcu” w pięknym wariancie swojego ojca Pawła Czarnowskiego; w maju liczne a piękne pieśni Maryjne; w czerwcu Godzinki o Najświętszym Sercu Pana Jezusa i takież pieśni; w święta franciszkańskie Godzinki o św. Franciszku.

adam strug

wróć

Wejść na stronę: 1309 (Dziś: 2)